Siedem dowodów na to, że konflikt na Ukrainie to w rzeczywistości rosyjska inwazja
Od rozpoczęcia wojny na Ukrainie, kremlowskie media i oficjele próbowali przedstawiać ją jako wewnętrzny konflikt, w którym Rosja nie bierze udziału. Podczas gdy zachodnie media zauważają dużą pomoc rosyjską dla tak zwanych „seperatystów”, nadal w większości używają terminów jak „rebelianci”, „siły rządowe”, niechcący wspierając narrację wojny domowej forsowanej przez Kreml. To zrozumiałe, ponieważ ten sztucznie stworzony konflikt ma wyglądać jako walka za dobrą sprawę, w którym Rosja rzekomo nie bierze udziału poza „ochotnikami” na urlopie, którzy chcą walczyć po stronie „seperatystów” w Donbasie. Jednakże istnieje szereg faktów wskazujących, że ta wojna nie jest wewnętrznym konfliktem na Ukrainie.
.
facebook twitter euromaidanpress_transp3 English  한글 Italiano Svenska ქართული Română Deutsch Русский Português Español Nederlands עברית Čeština Français Polski Tiếng Việt
1. Wojna zaczęła się w rosyjskich mediach
Od początku protestów Euromajdanu, media związane z Kremlem tworzyły lawinowo propagandę wymierzoną w dyskredytację protestujących jako wspieranych przez Zachód. Wyolbrzymiały także udział ekstremalnej prawicy. Początkowo protesty prorosyjskie na głównie rosyjskojęzycznych terenach południowo-wschodniej Ukrainy wzmagały historie o „faszystowskich zbrodniach” i wytykanie błędów nowych władz jak szybkie odrzucenie prawa Janukowycza przyznającego językowi rosyjskiemu status regionalny. Później rosyjskie media wykorzystywały tragedię w Odessie, starcia w Mariupolu i śmierć ludności cywilnej w wyniku ostrzału armii ukraińskiej poprzez zastosowanie taktyki ludzkich tarcz przez rebeliantów. W ten sposób doszło do mobilizacji ochotników w Donbasie i Rosji. Być może bez pomocy rosyjskich mediów ten konflikt nigdy by nie wybuchł.
Zdjęcie: przykład reklamy na Krymie zawieszonej po inwazji rosyjskich wojsk na półwysep a przed „referendum” z 16 marca 2014 roku. Napis głosi: „16 marca wybieramy – [Krym ze swastyką] albo [Krym z rosyjską flagą]. Podobne afisze były wieszane na terytoriach tak zwanych seperatystycznych „republik”.
2. Wojnę zainicjował były pułkownik FSB
Prorosyjskie protesty w Charkowie, w toku których protestujący zdołali przejąć budynek regionalnej władzy są dziś zaledwie nieznaczącym epizodem w historii poprzedzającej wojnę. To co uczyniło „rebelię” w Doniecku wyjątkową była grupa zamaskowanych mężczyzn idących nagle przez Donbas i zajmujących budynki policyjne w celu przejęcia broni. Igor „Striełkow” Girkin, były „minister obrony” „DRL”, przyznał w wywiadzie z listopada, że to on zainicjował wojnę w Donbasie poprzez stworzenie z lokalnych i rosyjskich ochotników oddziału na Krymie:
” To ja zainicjowałem wojnę. Gdyby nasz oddział nie przekroczył granicy, wszystko skończyłoby się tak samo jak w Charkowie czy Odessie. Kilkadziesiąt ofiar, osoby poparzone i aresztowane. I to byłby koniec wszystkiego…Praktycznie to nasz oddział sprawił, że wojna ruszyła.” “
3. „Ojcowie założyciele” Republiki Donieckiej byli Rosjanami
Leaders-of-terrorism-in-Ukraine2
Dwaj Rosjanie (właściwie Moskale) byli protoplastami tak zwanego DNR – wspomniany wcześniej Igor Girkin oraz pierwszy cywilny przywódca Republiki Aleksander Borodaj. Okazuje się, że ci dwaj najeźdźcy mają całkiem długą, wspólną historię, ciągłego wspierania rosyjskiego ekspansjonizmu i pozimnowojennego rewanżyzmu nawet gdy były to poglądy dalece niepopularne. Są oni powiązani zawodowo z rosyjskim oligarchą prawosławnym Kostantinem Małofiejewem, który jawnie snuje wizję odbudowy imperium rosyjskiego. Później ci dwaj Moskale zostali zmuszeni do opuszczenia Donbasu, podczas gdy według źródeł rosyjskich przedstawiciele Kremlaprzejęli bezpośrednią kontrolę pozostawiając jako figurantów Rosjan, jak „premier” DRL Zacharczenko. Niezależnie od tego wielu prominentnych przedstawicieli DRL to Rosjanie.
4. Rosja zapewniała dostawy na prowadzenie wojny od lata 2014 roku
Na tym etapie konflikt mógł wyglądać na prywatne (choć nadal rosyjskie) przedsięwzięcie gdyby nie stały przepływ broni przez rosyjską granicę. Dostawy rozpoczęły się w czerwcu po tym jak terroryści przejęli większość punktów kontrolnych na ich części granicy z Rosją, efektywnie zdejmując nadzór. Chociaż jest niewiele dowodów na poparcie licznych zarzutów Ukrainy i NATO o przekraczaniu granicy przez rosyjską broń, pozostaje problem odcięcia inspektorów OBWE od większości przejść kontrolnych oraz szereg przekonujących dowodów o rosyjskich pojazdach widzianych najpierw w Rosji a potem w Donbasie, szczególnie chodzi o uzbrojenie BUK Sam które miały zestrzelić samolot lotu MH-17. Część pojazdów i uzbrojenia udokumentowanych na Ukrainie jest wyprodukowana w Rosji i nigdy nie była w użyciu przez ukraińskie siły zbrojne.
5. Rosyjska artyleria ostrzeliwała przez granicę ukraińskie wojska
 
W ramach pierwszego aktu jawnej walki zbrojnej w lipcu 2014 roku rosyjska artyleria otworzyła ogień do ukraińskich wojsk częściowo okrążonych przy próbie zabezpieczenia granicy. Ataki zostały udokumentowane na szeregu kont w mediach społecznościowych, na filmach a później jednozacznie udowodnione przez niezależną inicjatywę śledczą. Ataki artyleryjskie doprowadziły do poważnych strat w ukraińskim sprzęcie i personelu oraz doprowadziły do istotnego wycofania wojsk naZachód.
Image: released by NATO
6. Od sierpnia w Donbasie walczą siły rosyjskie
Niezależnie od oczywistego wykorzystania rosyjskich sił w ramach okupacji Krymu, było kilka przypadków istotnego użycia sił Rosji na Ukrainie. Prawdopodobnie najbardziej reprezentatywne jest z sierpnia 2014 roku, kiedy kilka oddziałów rosyjskich przekroczyło granicę co poskutkowało kotłem iłowajskim i przejęciem Nowoazowska na południu kraju. Potwierdziły to źródła ukraińskie i w NATO ale co prawdopodobnie ważniejsze, liczne doniesienia o zranionych i zabitych rosyjskich żołnierzach na Ukrainie oraz liczonych w setkach stratach rosyjskich. Ostatnio wypłynęła kolejna historia o strzelcu czołgowym z rosyjskiej Syberii Wschodniej, który przekroczył granicę ze swoim oddziałem czołgów, by walczyć w ramach ofensywy debalcewskiej.
7. „Miejscowi rebelianci” nie są tak miejscowi jak by się to wydawało
Pomimo faktów przedstawionych powyżej nadal mogą pojawiać się opinie, że Rosja zaledwie wspiera i wpływa na lokalną rebelię. Jednakże bliższe badanie „sił zbrojnych Noworosji” w jasny sposób pokazuje, że duże części tych sił to Rosyjscy obywatele, nierzadko zwerbowani i wyszkoleni na terenie Rosji. Przesłuchania jeńców i dobrowolne wyznania tych „rebeliantów” pokazują, że Rosja po prostu tworzy nowe jednostki wojskowe: trenując, zbrojąc, a czasem dowodząc nimi. Były także liczne sygnały, że liczba lokalnych ochotników jest alarmująco niska, chociaż niemożliwe jest zbadanie jak niewielu z lokalnych rebeliantów to obywatele Ukrainy.
Więc co to za wojna?
Konflikt rozwijający się na Ukrainie powstał na mocy casus beli stworzonego przez rosyjską propagandę, został rozpoczęty przez oddziały utworzone w Rosji, był dowodzony przez Rosjan przed długi czas, był wspierany przez rosyjską broń i sprzęt, za bezpośrednim udziałem rosyjskiej artylerii i regularnych jednostek wojskowych, a także nieregularnych oddziałów masowo przybywających z Rosji. Jeśli spojrzeć na te potwierdzone fakty, niemożliwe jest dalsze nazywanie tej wojny rosyjsko-ukraińskiej wewnętrznym konfliktem, nawet jeśli został zaplanowany tak, aby wyglądał w ten sposób.
facebook twitter euromaidanpress_transp3
Zaangażuj się: dołącz do nas! Przetłumacz ten artykuł na swój język